Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciuchowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciuchowo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 marca 2013

Zimowe swetry

Już jakiś czas temu myślałam, ze trzeba będzie się już z nimi rozstać, już prawie się z nimi żegnałam, ale zima wróciła i wraca co jakiś czas, więc nadal z przyjemnością je eksploatuję - ulubione swetry tej zimy :)

Czarny


Idealny do kolii, bo bez żadnego dekoltu, pod samą szyję. Długo takiego szukałam. 


Beżowy cardigan

Długi przed kolana i ciepły. Uwielbiam jeszcze  dodawać do niego długie wisiory albo szale. Wtedy jest milutko i cieplutko :)



I ostatni reniferowy, czyli ciepełko w domu na długie, ciemne i zimne wieczory :) Cudowny poprawiacz humoru i czasoumilacz  :)


No dobra, wszystko ładnie i pięknie, ale już mi się znudziły! Z utęsknieniem czekam na możliwość założenia balerin i tenisówek oraz lekkich sweterków  i narzutek. Wiosno przyjdź. Czekam! :)

środa, 19 września 2012

Pani magister

To już pewne, są dowody i już mi tego nie zabiorą - dyplom odebrany i nie zamierzam go już oddać. Może kiedyś się do czegoś przyda ;)
Nawet Pani w dziekanacie miło uśmiechnęła się na pożegnanie. Dziwne, ale jednak...
Mąż powiedział, że u niego też jakieś odmienione te kobiety. Tu zagada, tu pomoże, tu podpowie, no niebywałe! Zgodnie stwierdziliśmy, że urlopy zrobiły swoje i oby ich efekty trzymały się jak najdłużej!
Na pocieszenie dla tych, którzy są w trakcie pisania swoich prac magisterskich, licencjackich itp, powiem, że ja skończyłam studia w 2010, a obroniłam się dopiero w tym roku. Takie małe opóźnienie...
I mało tego, w zeszłym roku skończyłam studia podyplomowe, a do tej pory jeszcze wszystkiego nie zaliczyłam, o napisaniu pracy dyplomowej nawet nie wspominam. Wiem, wiem, głupota! Mam nadzieje, że jeszcze się za to zabiorę.
I jeszcze jakby tego było mało w zeszłym roku zaczęłam chodzić zaocznie do szkoły policealnej i w styczniu czeka mnie egzamin teoretyczny i zawodowy, z którymi mam nadzieję się uporać.
Mam dużo pomysłów na to co mogłabym i chciałabym robić, ale jak już poznaję temat, to chęci jakoś opadają. Egzaminy i pisanie prac jakoś zawsze podcinały mi skrzydła i  zniechęcały do dalszej nauki, ale pocieszam się, że chociaż magisterkę doprowadziłam do końca - późno, bo późno, ale lepiej późno niż wcale! :)
Z Wrocławia wróciliśmy późno. Dużo później niż zakładaliśmy, a i tak nie udało nam się załatwić wszystkiego i być wszędzie tam, gdzie zaplanowaliśmy być. Miasto powitało nas korkami, dziurami w drogach, robotami drogowymi, tramwajami, autobusami, hałasem, gwarem i tłumami ludzi na ulicach, choć rok akademicki przecież jeszcze się nie zaczął. Tak. Odzwyczailiśmy się, choć sentyment pozostał (przynajmniej u mnie).
Poranne termoloki sobie darowałam, bo i tak lało niemiłosiernie, ale w najbliższym czasie planuję pokazać Wam efekt, jaki powstaje po ich użyciu oraz skonfrontować go z tym po nałożeniu żelu z siemienia lnianego.
Loki się nie udały, ale za to kurtka miała swój debiut i spisała się świetnie! Tak się prezentowała




Choć nie był to strasznie wyczerpujący dzień, to jestem zmęczona. Zaraz szybka wieczorna pielęgnacja, ciepła kołderka, zobaczę co tam u Was przyniosła środa i obejrzę komedię romantyczną na jednym z naszych dwóch kanałów telewizyjnych :) Tak, znowu jestem sama - w tym tygodniu seria nocnych dyżurów.

Edit: post zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach, a raczej ponownie stał się wersją roboczą i dlatego pojawia się ponownie ;) 

piątek, 14 września 2012

Na szybko

Jakaś zmęczona dzisiaj jestem. Deszcz przestał padać po 3 dniach i znowu zawitało do nas słoneczko, a ja jak zwykle na przekór: kiedy padało roznosiło mnie od środka i nie wiedziałam co ze sobą zrobić, a dzisiaj nie mam mocy. Najchętniej położyłabym się już i spała i tak też zrobię, ale za chwilę :) Ciekawe jak długo się ta chwila przeciągnie? ;)
Narazie jeszcze mam ciepłą herbatkę w kubku, demakijaż zrobiony, maseczka na twarzy się wchłania, Mężuś w pracy - wróci rano na śniadanie.
Idealne warunki na relaks, a jakaś spięta jestem, no po prostu zmęczenie materiału.
Teściowa dzisiaj obchodziła swoje kolejne urodziny.
Tym samym otworzyła wrześniowy maraton urodzinowy - w przyszłym tygodniu jeszcze nasza kochana chrześnica Ania, a parę dni później Przyjaciółka od zawsze Monia :)
Wczoraj szukałam prezentu. Miało nie być niczego do domu, tylko taki prezent rzeczywiście dla Niej, ale wyszło jak wyszło i zdecydowałam się na:


Pewnie już nieraz widziałyście bukiety z przyrządów kuchennych albo ręczniki ułożone w kształcie tortu. Mój wybór padł właśnie na to drugie :) Trzy ręczniki, jeden z napisem: Wszystkiego najlepszego, kawałki mydełek w kostce, trochę kwiatków z materiału oraz celofan i wstążka. Do tego jeszcze wino...


I prezent gotowy :) Bezcenna  była mina Teścia, który dopóki nie dotknął, nie uwierzył, że to nie jest prawdziwy tort :D


Oczywiście nie byłabym sobą gdybym przy okazji nie zadbała też o siebie :) 

Najlepszy zdzierak ever
Chyba wycofali moją ukochaną wersję
w kulce dlatego
zaczynam testować sztyft i żel 

Maseczki Perfecta. Najbardziej jestem ciekawa tej koktajlowej maski SOS -
 czy sprawdzi się tak samo dobrze jak Dermika Nocne Życie
 Nowy krem pod oczy - zacznę jak tylko
skończy się ten  obecny, co nastąpi już
niebawem. Jak na krem pod oczy
duża pojemność - 25ml 



"Nowy" nabytek z SH - już ją uwielbiam!


 A do kurtałki - kalosze, gumy, gumiaki, o istnieniu których zupełnie nieświadomie i przez przypadek przypomniała mi Monia! Dziękuję raz jeszcze! Teraz czekam, aż znowu będzie padać :D



I jeszcze coś

Ale niech Was nie zmylą pozory. Nie będę używać go w kuchni, ale w łazience. Tak, tak. Mam zamiar wypróbować go na trzy sposoby, a podstawą do tego jest wyprodukowanie kleiku z owego siemienia - dwie łyżki nasion zalewa się szklanką wody, gotuje około 10 minut, odcedza i tak oto powstaje coś w rodzaju żelu, który nadaje się do użytku przez około 2 tygodnie, a można go używać w następujący sposób:

  1. Jako płukanka do włosów - trochę żelu zalać zimną wodą i otrzymaną mieszanką płuka się włosy przy ostatnim płukaniu (masło maślane, ale wiadomo o co chodzi :)
  2. Jako maseczka do włosów - trochę żelu wymieszać z odżywką do włosów; można dodać np. łyżkę miodu, łyżkę olejku itp. Maskę trzymać ok. 45 minut na włosach najlepiej pod czepkiem i ręcznikiem - jak to maski :) i spłukać. 
  3. Jako żel do stylizacji włosów - po prostu wgniata się żel w wilgotne włosy. Ma on wówczas za zadanie podkreślenie i utrwalenie skrętu włosów. 
Najciekawsza jestem tego ostatniego sposobu. W zasadzie do jego wypróbowania skłoniły mnie moje włosy, z którymi ostatnio dzieje się coś dziwnego, ale dziwnego w pozytywnym sensie. Moje włosy kiedyś bardzo się kręciły, ale były wtedy krótkie. Kiedy zaczęłam zapuszczać włosy i obcinać je na równo, bez wielkiego cieniowania, po prostu stały się proste. Myślałam, że skręt zanikł, dlatego, że stały się za długie i za  ciężkie. Nawet przestałam używać prostownicy - wystarczyła suszarka z wąską końcówką. Ale ostatnio coś im się odwidziało i moje włosy po osuszeniu ręcznikiem wyglądają tak 



Choć nie zmieniłam nic szczególnego w ich pielęgnacji. Może w końcu dostały odpowiednie nawilżenie i postanowiły się odwdzięczyć? 
Postanowiłam więc dać szansę moim lokom z odzysku i zrobię dla nich żel z siemienia lnianego. Ciekawe co z tego wyjdzie sasasasa... 


A tymczasem idę już spać, choć już nie jest odpowiednim wyrażeniem, bo miało być "za chwilę", a wyszło prawie "jak zawsze".

Miłego weekendu Dziewczyny!
:)

środa, 5 września 2012

O zakupach i trudnych dniach

Doczekałam się w końcu i wyruszyłam w weekend. Oczywiście Rossmann był na pierwszym miejscu, a dodatkowo bardzo chciałam kupić kurtkę na jesień. Kurtki nie znalazłam. Za to dużo butów z Deichmanna zwróciło moją uwagę. Na żadne nie mogłam się zdecydować, więc zostawiłam wszystkie i poczekam do następnego razu. Może ktoś doradzi na żywo :)
Skoro ostatnio były produkty zużyte, oto więc uzupełnienie braków kosmetycznych


Dwa żele z Isany.
Wiosenny żel pod prysznic Morze Kwiatów (limitowanka, więc radzę się pospieszyć z zakupami :)
oraz Kremowy żel pod prysznic Kwiat Pomarańczy i Jogurt
Zdziwiła mnie ich cena, która obecnie sięga prawie 5 złotych (dawniej 3.99 lub mniej w promocji) albo po prostu dawno ich nie kupowałam, a cena podskoczyła już jakiś czas temu?


Isana Odżywka wygładzająca z olejem babassu. Dlugotrwałe wygładzenie oraz odczuwalna jedwabistość dla niesfornych i kręconych włosów. Odżywcze składniki pielęgnacyjne wzbogacone olejkiem  z babassu mają wzmacniać włosy, zapobiegać ich puszeniu, ułatwiać rozczesywanie oraz dawać olśniewający połysk. Hmm. Poużywamy, zobaczymy. 


Czym w ogóle jest babassu? To olejek z egzotycznej palmy Atalia, rosnącej w Afyce i Brazylii. Zawiera 70% tłuszczów i jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe (ze strony kosmetyka.eu) 

źródło: britannica.com
Następna rzecz to rumiankowa pomadka pielęgnacyjna do ust Alterra z masłem shea.


Dalej mamy must have, czyli prasowany puder Miss Sporty, o którym więcej pisałam TUTAJ


I następny must have, czyli produkt bez którego nie mogę się obejść. Słoneczny puder brązujący do twarzy i ciała matowy na bazie formuły ziemi indiańskiej (? haha!). Ma bardzo ładny zapach.


O tym bronzerze też już pisałam (zainteresowanych odsyłam TUTAJ) Dlaczego po tak krótkim czasie musiałam kupić go ponownie? Wypadł mi z rąk - wieczko pękło, a sam produkt rozsypał się w drobny pył. Nie pozostało więc nic innego jak użyć zmiotki i szufelki :D 
Dzisiaj też biegałam po mieście w celu załatwienia kilku urzędowych spraw. Niestety maraton zakończył się niepowodzeniem - poniekąd z mojej winy, bo niedostatecznie się do niego przygotowałam. No nic, mówi się trudno i żyje się dalej. Będę musiała zrobić powtórkę. 
Będąc już na mieście weszłam do kilku lumpeksów z nadzieją znalezienia kurtki na motor. Zamówiliśmy nowe kaski i czekamy teraz na przesyłkę. Jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie to planujemy w weekend wycieczkę motorową, ale o tym na pewno jeszcze przeczytacie. 
No i pobiegałam po tych lumpach i wiecie co? Znalazłam. Może nie jest idealna, a na pewno nie taka typowo motorowa, ale lepsza niż ta wiatrówka adidasa, w której dane mi było jeździć do tej pory :D 
Może nawet nieco za duża, no ale trudno, na razie muszę się nią zadowolić. Łup lumpeksowy za 10 zł, więc nawet jak kiedyś znajdę coś lepszego to nie będzie szkoda 



Lato już na wykończeniu, więc powinno się kompletować szafę na jesień, ale...
W zasadzie to jest kilka ale...
...ale temperatura dość wysoka, powyżej 25 stopni w południe, choć poranki i wieczory już zimne. Dzisiaj w nocy, między przebudzeniem, przewróceniem się na drugi bok, naciągnięciem kołdry pod same uszy i ponownym zaśnięciem zdążyłam nawet pomyśleć, że za zimno już, żeby spać przy otwartym balkonie.
...ale trudne dni nastały. I choć co miesiąc były trudne, to teraz po odstawieniu pigułek jakoś tak szczególnie. Hormony szaleją, nieraz jest mi słabo z bólu, czasem kręci mi się w głowie, siedzę i rozmawiam z Mężem, a tu masz babo placek, łzy zaczynają lecieć ni stąd ni zowąd, przeradzając się w rześki płacz. No mówię Wam, odkrywam uroki kobiecości w tej kwestii na nowo, wszystko wróciło ze zdwojoną siłą i wcale mi się to nie podoba.
...ale nie można nie oprzeć się letnim wyprzedażom, które zawitały też do szmateksów
A że koszulek nigdy za wiele, to w związku z powyższym pojawiły się w szafie 3 nie jesienne, a jeszcze letnie okazy
Dorothy Perkins, 2 zł z 10 :D


Atmosphere, 2 zł z 16 :D


Veromoda, 2 zł z 14 :D


Hell yeah :D 



Jeszcze w sobotę udało mi się też znaleźć kolejny tom serii kryminalików dostępnych w kioskach. Jest to tom 3 (a nie 5, jak myślałam) , więc przegapiłam tylko dwójkę. 
Książkę kupiłam w zasadzie w ostatniej chwili, bo od poniedziałku jest w sprzedaży kolejna część. Tę już przeczytałam :D Określenie kryminał w przypadku tej serii jest moim zdaniem użyte jest na wyrost. Nie ma tam żadnego trzymania w napięciu, żadnych spektakularnych zwrotów akcji, ot, takie czytadełko na dwa dni. Kupić następną czy nie kupić? Oto jest pytanie :D


I jeszcze weekendowy bonus w Gazecie Wyborczej, czyli Wysokie Obcasy, do których kiedyś się zraziłam, a teraz po przeczytaniu stwierdzam, że ponownie zacznę się nimi interesować. Dość ciekawe tematy, fajny język i przyjemny zapełniacz czasu. 


Co czytacie ciekawego? 
Może macie jakieś ulubione książki, które naprawdę polecacie z czystym sumieniem i uważacie, że są warte przeczytania? Albo może coś co przeczytałyście z zapartym tchem, nie mogąc się oderwać? Ciekawa jestem :)

Pozdrawiam serdecznie, 
Młoda Mężatka :) 


piątek, 10 sierpnia 2012

Owocowo

Dobry wieczór!

Czy też macie czasem tak, że nie możecie patrzeć na jedzenie? Macie dość wszystkiego i wszystko przestaje    Wam smakować? Albo macie ochotę na coś szczególnego? Ja dziś mam właśnie taki dzień i nieprzemijającą ochotę na owoce, dlatego dzisiejsza kolacja wyglądała tak


Nadal jest chłodno. Pogoda zwariowała i zmienia się z minuty na minutę. Raz ostro świeci słońce, a za chwilę   pada rześki deszcz. Jednak powietrze jest przejrzyste i niebo czyste, więc napawam się widokami. To już prawie trzy miesiące od przeprowadzki, a ja nadal się przyzwyczajam do wszechobecnych gór. I choć dopiero (albo już) pierwsza połowa sierpnia to coraz częściej zastanawiam się jak będzie wyglądać tu zima. Dla mnie na pewno to będzie szkoła przetrwania :D Zwłaszcza za kółkiem i na oblodzonych podjazdach :D 

Mam jeszcze zaległe trzy posty z zeszłego tygodnia, więc nadrabiam i oto prezentów ciąg dalszy. Wszystkie trafiły w moje gusta! I jeszcze raz serdecznie Wszystkim za wszystko dziękuję :* 
Najpierw było coś dla podniebienia i dla duszy o czym TUTAJ
A potem dla ciała, za co bardzo dziękujeMY Kochanej Madzi :D



 Sól do kąpieli i żel pod prysznic i dziś czeka mnie noc z twarzą Marlin Monroe, niczym w piosence starego dobrego Myslovitz
oraz mydełko, które leży w przedpokoju i wita wszystkich za każdym razem przepięknym zapachem. Nadal w opakowaniu! Mega intensywny!


A zapach jest identyczny jak pewien kosmetyk firmy Avon, którego kiedyś namiętnie używałam właściwie dla zapachu, bo żadnych właściwości pielęgnacyjnych nie stwierdzono. A był to (nie wiem czy jest jeszcze w sprzedaży ta seria?)


O wygląd zadbała Kochana Siostrunia, która przeszła samą siebie. Outfit jest i zdjęcia też będą wkrótce.



Przyznacie, że naszyjnik jest genialny i koszulka też niczego sobie? :)
Szkoda, że urodziny są tylko raz w roku :D
Ale żeby nie było zbyt materialnie to życzę Wam i sobie również, abyście znajdowali więcej okazji, aby obdarowywać bliskie osoby. I wcale nie chodzi mi o prezenty! Wiecie na pewno, że najczęściej wystarczy uśmiech, miły gest, dobre słowo, zaproszenie na kawę i życie staje się piękniejsze!
I w związku z tym jutro zapraszam na kolejny zaległy wpis, który będzie fotorelacją z pewnego bardzo niewinnego popołudnia :)

Dobranoc :*


EDIT
Zapomniałam jeszcze o jednym! Jak mogłam!


Długopis - prezent z myślą o zapisywaniu moich rozkminek :D
Coś Wam to przypomina? Z czymś się kojarzy? :D



Hahaha :) 




czwartek, 9 sierpnia 2012

O tym i o tamtym

Witajcie wieczorową porą! :)

Jak Wam minął dzień?
U mnie deszczowo i pochmurnie, a w takich warunkach musiałam pobiegać po mieście i załatwić parę rzeczy, co teoretycznie było zaplanowane na wczoraj, no ale plany są przecież po to żeby je zmieniać :)
Mąż rano wrócił z pracy i zaraz pojechał na naszą działkę. Strop jeszcze nie został wylany, ale za to powstały już w całości ścianki działowe, a przez to domek wydaje się coraz mniejszy


Dostaliśmy wycenę dachówki. Niestety, ta która spodobała nam się najbardziej jest dwa razy droższa niż ta, która mogłaby być w drugiej kolejności. Wybór więc wydaje się być oczywisty, chyba że nagle trafimy szóstkę w totka :)
Nie mogę się doczekać kiedy dach będzie gotowy i kiedy będziemy już wstawiać okna. Marzy nam się wprowadzka w przyszłym roku. Ponoć trzeba uważać o czym się marzy, bo marzenia się spełniają i wierzę, że tak będzie w tym przypadku :)
Już nie mogę się doczekać śniadania w jadalni lub na tarasie albo popołudniowej kawy w oświetlonym salonie. Zwłaszcza, że okna z tyłu będą wyglądać tak:



i będą wychodzić na południowy zachód, więc będzie można oglądać zachodzące słońce :)

Złożyłam dzisiaj wniosek o nowe prawo jazdy i przy okazji odkryłam, że mogę jeździć samochodem już od 6 lat - dokładnie od 16.08. Dla jednych długo, dla innych to jak nic; osobiście nie mogę w żadnym wypadku uważać się za doświadczonego kierowcę. Wręcz przeciwnie - do tej pory jeździłam baaardzo mało. We Wr i tak nie dysponowałam samochodem, więc musiała wystarczyć komunikacja miejska, co w sumie było nawet lepszym rozwiązaniem, o czym na pewno wiedzą osoby przemieszczające się czterema kółkami po zakorkowanych wrocławskich ulicach. Teraz jestem zmuszona częściej jeździć i powiem Wam, że nawet sprawia mi to przyjemność, zwłaszcza jak jeżdżę sama.
Mąż najchętniej wszędzie jeździłby motorem. I choć lubię z nim jeździć jako pasażer, to kiedy sam wyrusza w drogę dwuśladem boję się okropnie. Dobrze, że do pracy nie ma daleko, bo po drugiej stronie ulicy, to nie musi korzystać z transportu :)
Teraz też jest w pracy. Ja nałożyłam maseczkę, naolejowałam włosy i piszę do Was. Ponownie upiekłam to najprostsze ciasto na świecie KLIK, ale tym razem zamiast malin dodałam borówki amerykańskie. Zapach jeszcze unosi się w powietrzu.
Przy okazji załatwiania spraw na mieście chciałam kupić maselniczkę i stojak na ręczniki papierowe, a że w portfelu miałam tylko 25 zł i w planach zakupy na obiad, więc zostawiłam to na następny raz. Ale wracając z urzędu weszłam do nowootwartego szmateksu. I ona tam wisiała. Miłość od pierwszego wejrzenia :D Kupiłam, ale nie martwcie się - obiad i tak był, Mąż zadowolony, żona też i jeszcze na ciasto wystarczyło :P


Moim zdaniem wpisuje się trochę w trend galaktyczny. Jak myślicie?
Ma urocze podłużne rozcięcie na plecach


A dół jest cięty z kwardatu i jeszcze zastanowię się nad przeróbką, bo nie wiem czy to nie za dużo materiłu dla mojej sylwetki.



A prezentuje się mniej więcej tak :)

                                                  

Kupiona z nieodrewaną metką atmosphere za całe 15 zł. Lubię takie otwarcia :) Na pewno jeszcze tam zajrzę!
Przy okazji jeszcze nowości w mojej szafie z zeszłego tygodnia kupione w rodzinnym Z.
Sukienka



I swetrzycho (sh) 


które prezentowało się dzisiaj tak:





Tyle z moich wypocin. Czas iść spać. 

I do następnego. 
Papa