Heej Dziewczyny!
Witajcie, witajcie, witajcie ponownie!
Czas leci jak szalony, zamiast truchtać to biegnie już sprintem i nikogo nie pyta czy mu to odpowiada ;)
Ostatni tydzień przeleciał, nawet nie wiem kiedy. Pewnie za sprawą egzaminu zawodowego, który miał miejsce we wtorek i w środę we Wro. Mam nadzieję, że będzie zaliczony w całości. Na wyniki trzeba jeszcze trochę poczekać - ogłoszenie dopiero 28.lutego.
Praca mnie pochłania i daje wycisk. Mój stereotyp pracy sekretarki z wielkim hukiem legł w gruzach, więc jeśli i Wy myślicie, że polega ona tylko na piciu kawy i wyrabianiu legitymacji szkolnych, to zmieńcie zdanie czym prędzej ;) Ja już wiem, że nie jest tak kolorowo i przez jakiś czas jeszcze nie będzie. Mam nadzieję, że wraz z biegiem czasu i ogarnięciem różnych spraw i wyrobieniem sobie swojej organizacji pracy, będzie trochę spokojniej.
Zmieniłam kolor włosów :D
Siostrzane metamorfozy odbyły się już dwa miesiące temu. W duecie zaliczyłyśmy "drastyczne" cięcia u fryzjera i domowe farbowanie, a na zdjęcia natknęłam się dzisiaj przy porządkowaniu folderów.
Blondynką już nie jestem i stąd moje tytułowe wątpliwości co do nazwy bloga, haha ;) Oczywiście żadnych blogowych zmian nie planuję, ta jedna na mojej głowie póki co wystarczy!
Choć dzięki borowinowemu szamponowi BingoSpa, który skutecznie wypłukuje kolor, już taka "ciemna" nie jestem, kolor zbladł, zrobił się cieplejszy i delikatnie prześwitują przez niego pozostałości po blond pasmach.
Nie wiem kiedy ponownie zostanę blondynką, trochę tęsknię za tym kolorem, bo przecież przez całe życie miałam jasne włosy, ale odrosty doprowadzają mnie do szału. Fryzjer co miesiąc jakoś mnie nie cieszy, a sama boję się farbować :( I nawet nie wiem, w której wersji lepiej się czuję...
 |
| Użyte farbki moja i Sis |
A oto efekty obie skrócone i zmienione
I moja już nie długowłosa Sis
A wcześniej wyglądałyśmy
tak i
tak :)
Co myślicie o takich zmianach?
I jak tam Wasze metamorfozy?
Miłego wieczoru :)