W niedzielę wybraliśmy się na narty do Czech (tak, tak, do "czech" to ja mam za darmo:D) . Tzn K. się wybrał na narty, ja mu tylko towarzyszyłam. Zamiast dwóch desek wybrałam leżaczek i obserwacje niczym przyczajony tygrys i ukryty smok. W kwestii szusowania jestem totalnym laikiem i najchętniej widzę siebie na oślej łączce wśród tych wszystkich trzy i czterolatków, którzy tajniki jazdy na nartach opanowali o wiele lepiej niż ja :) Żeby uniknąć wstydu i kolizji na stoku, zawsze wymiguję się brakiem odpowiedniego stroju. No dobra, strój jak strój - kurtka by się znalazła, spodnie też, ale przecież "to już jest niemodne, a to brzydkie, a w tym się źle czuję", więc po co mam na wstępie mieć złe samopoczucie z powodu ubioru...
I wtedy Mąż kapituluje i już nie namawia :D
Póki co obstaję przy wersji, że będę się uczyć razem z dziećmi ;)
Pogoda dopisała, poziom witaminy D znacznie się zwiększył, a i endorfiny podskoczyły pod wpływem wszechobecnych promieni słonecznych. Mąż zadowolony, obiad zjedzony i trzeba było wracać. Zawsze w niedzielę po południu myślę, że przydałby się jeszcze jeden dzień wolnego, żeby w końcu odpocząć i złapać oddech przed poniedziałkiem ;)
Też tak macie? :D
Wypad w fotograficznym skrócie
![]() |
jeszcze Polsza |
![]() |
i już Česká republika |
![]() |
sedadla |
![]() |
to tylko ostatnia część 2-kilometrowego stoku |
![]() |
sluneční brýle |
![]() |
To jsem já :D |
![]() |
můj ninja v 1 plánu |
![]() |
a na večeři smažený sýr a hranolky :D |
Myśleliśmy, że ten narciarski wypad będzie ostatnim w sezonie, więc można wyobrazić sobie nasze zdziwienie, gdy dzisiaj po południu znowu zawitała do nas zima. Hu hu ha, hu hu ha...
Prawie można zapytać: Co z tą wiosną???
A przecież w tym tygodniu Dzień Wagarowicza. Ktoś się wybiera? ;)
Super zdjecia zrobiłaś :)
OdpowiedzUsuńU mnie słonecznie i lepiej niech tak już zostanie :)
Pozdrawiam!
Słonecznie tak, ale żeby jeszcze ciepło było! :)
UsuńIleż ja bym dała za taki wypad na narty ( a właściwie deskę, gdyż do nart przymierzam się od ośmiu lat i jakoś nie mogę :-))! W tym sezonie ani razu nie udało nam się wybrać na stok :-( Piękna wycieczka :-)
OdpowiedzUsuńAgato, sezon jeszcze trwa, więc może warto znaleźć chwilę na przyjemności? :)
UsuńSęk w tym, że w moim życiu jest całe mnóstwo przyjemności i dlatego czasami muszę wybierać :-) Coś trzeba poświęcić, coś odłożyć - kalendarz nie chce się zatrzymać, a doba rozciągnąć :-D
UsuńJa się próbowałam uczyć jeździć na nartach ale skutecznie mnie zniechęciła jakaś baba która we mnie wjechała, a później oskarżyła że to ja w nią i ja jej rękę złamałam. Dziękuję bardzo postoję ;p
OdpowiedzUsuńHaha, a to dobre :) Przykro mi bardzo!
UsuńStraszna ta zima, weekend by mógł trwać 5 dni, a praca 2 :D
OdpowiedzUsuńPewnie po jakimś czasie by nam się znudziło i nie byłoby na co tak narzekać :D ale raz na jakiś czas taka zamiana byłaby wskazana! :)
Usuń